

Deszcze nawalne i powodzie błyskawiczne – zagrożenie w dobie zmiany klimatu
Rafał Rykowski
Niż genueński, ten sam, który dotarł do Polski przed powodzią we wrześniu zeszłego roku znów pcha do nas masę wilgoci z południa Europy. Przynosi ulewny deszcz oraz burze. W tym roku trafia na wyjątkowe warunki: w Polsce od wielu miesięcy trwa susza. Nawalne deszcze nie poprawią sytuacji. Stworzą dodatkowe zagrożenia.
“Czasem słońce, czasem deszcz” – wersja ekstremalna
Ekstremalne zjawiska pogodowe – z jednej strony gwałtowne oberwania chmury i burze, z drugiej fale skrajnych upałów – to właśnie jedne z głównych następstw zmian klimatu. Choć roczna suma opadów może pozostać na podobnym poziomie, ich rozkład ulega drastycznej zmianie: coraz częściej występują krótkotrwałe, bardzo intensywne deszcze, które prowadzą do lokalnych podtopień, a przeplatane są długimi okresami suszy. Susza pogłębia problem, bo wyschnięta gleba ma małe zdolności wchłaniania wody. Woda spływa po jej powierzchni, zwiększając ryzyko powodzi i podtopień. W przeciwieństwie do umiarkowanych opadów o ciągłym charakterze, gwałtowne ulewy są słabym lekarstwem na suszę.
Dla niżu genueńskiego modele pogodowe ICON‑EU, ECMWF oraz GFS przewidują sumy opadów przekraczające 150 mm, a miejscami nawet ponad 200 mm (z możliwością lokalnego przekroczenia tych wartości). Sytuacja jest dynamiczna – już teraz należy przygotować się na liczne zalania i podtopienia*.
*UWAGA
Oto wyliczenia modeli pogodowych dotyczące kwestii wystąpienia silnych / nawalnych opadów deszczu na terenie naszego kraju w najbliższych dniach. Wyliczenia podtrzymują sumy opadów przekraczające 150 mm (miejscami ponad 200 mm). Miejscami może spaść zdecydowanie więcej deszczu. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) poinformował, że prognozowane są raptowne wezbrania rzek do stanów ostrzegawczych i alarmowych, a miejscami zdarzenia o charakterze powodziowym. Największe ryzyko jest w górnych odcinkach Wisły oraz w górnej i środkowej Odrze. Możliwe są przekroczenia stanów ostrzegawczych i alarmowych, a zalane mogą być drogi i zabudowania. 🌀 Odpowiedzialny za to będzie prognozowany, śródziemnomorski układ niskiego ciśnienia (niż genueński), który sprowadzi sporą ilość wilgoci. Występować też będą kolejne burze – towarzyszące im opady będą powodować powstawanie jeszcze większych sum opadowych.
🌧️ℹ️ Tak duże sumy opadów mogą powodować powstawanie licznych zalań i podtopień, w skrajnych sytuacjach także lokalne powodzie błyskawiczne.
– Niedostateczny poziom retencji naturalnej w Polsce – wynikający z regulowania rzek i potoków prowadzącego do szybkiego odprowadzania wody do morza, osuszanie mokradeł i wszechobecna sieć rowów zabierających z krajobrazu każdą kroplę wody – sprawia, że przy prognozowanych opadach rzędu 150–200 mm, towarzyszących niżowi, rośnie ryzyko powodzi i podtopień, Deszcz, który mogłaby zasilić wody gruntowe i podziemne trafia do sieci kanalizacyjnych lub jest odprowadzany ze zlewni rowami i skanalizowaną siecią rzeczną. – mówi Marta Wiśniewska z Polskiej Zielonej Sieci i Fundacji Greenmind
Zagrożenie w miastach i miasteczkach
Jednym z zagrożeniem związanych z obecną sytuacją są błyskawiczne powodzie miejskie. Zgodnie z analizą zamieszczoną w publikacji „Woda w małym mieście” (Greenmind, 2023), stosunek powierzchni uszczelnionych do terenów zielonych decyduje o skali zagrożeń podczas gwałtownych opadów:
| Rodzaj zabudowy | Infiltracja w grunt | Parowanie (ewapotranspiracja) | Spływ powierzchniowy |
| Miasto z powierzchnią uszczelnioną | 15 % | 30 % | 50 % |
| Miasto z powierzchnią nieuszczelnioną | 50 % | 40 % | 10 % |
– Zabudowa uszczelniona (asfalt, beton) praktycznie nie pozwala wodzie wsiąkać, co prowadzi do szybkiego spływu i zalewania ulic oraz piwnic. Parowanie jest niskie, a zasilenie wód podziemnych znikome.
– Zabudowa “zielona” (retencja, ogrody deszczowe, tereny otwarte) zatrzymuje większą część opadów w gruncie, opóźnia i ogranicza spływ powierzchniowy, a jednocześnie zasila lokalne wody podziemne i zwiększa parowanie przez rośliny.
Strategia ochrony przed powodziami
W podejściu do ochrony przed powodziami wyróżnia się trzy główne strategie adaptacyjne, które mogą być wdrażane w zależności od charakteru terenu i poziomu zagrożenia.
Strategia defensywna, określana jako „odsuwanie wody od ludzi”, polega na ograniczaniu zasięgu powodzi poprzez retencję budowę infrastruktury hydrotechnicznej, takiej jak wały przeciwpowodziowe, kanały ulgi czy zbiorniki retencyjne, a także poprzez zwiększanie naturalnej i sztucznej retencji.
Druga strategia – strategia wycofania i respektu, czyli „odsunięcie ludzi od wody” – zakłada ograniczenie ekspozycji na zagrożenie poprzez redukcję zabudowy w strefach zalewowych, zakazy lub ograniczenia inwestycji oraz działania takie jak wykup gruntów i relokacja mieszkańców. Jest to szczególnie zalecane na obszarach cennych przyrodniczo i tam, gdzie możliwe jest przywracanie naturalnej retencji dolinowej, np. poprzez poldery sterowane.
Trzecią, coraz częściej rozważaną opcją, jest strategia koegzystencji z wodą, czyli „nauczenie się życia z powodzią”. Polega ona na dostosowaniu form i funkcji zabudowy do warunków hydrologicznych – zarówno technicznie (np. podwyższanie budynków, stosowanie wodoprzepuszczalnych nawierzchni), jak i organizacyjnie (ubezpieczenia, edukacja, systemy ostrzegania). Ta strategia sprawdza się zwłaszcza na obszarach o dużej presji urbanizacyjnej oraz na terenach zalewowych z rozproszoną zabudową, gdzie możliwe jest godzenie funkcji retencyjnych z bieżącym użytkowaniem terenu.
Więcej informacji 👉 „Woda w małym mieście” – raport Fundacji Greenmind (PDF)
Praktyczne rekomendacje dotyczące zarządzania wodą opadową, retencji i przeciwdziałania powodziom w miastach i mniejszych miejscowościach.
#NaturaRatujeLudzi – to przyroda daje nam najskuteczniejszą ochronę przed powodziami i suszami
W obliczu nasilających się skutków zmian klimatu – gwałtownych ulew, powodzi błyskawicznych i jednoczesnych okresów suszy – coraz wyraźniej widać, że rozwiązania oparte na przyrodzie (Nature-based Solutions) są nie tylko ekologiczne, ale i skuteczne oraz opłacalne. To naturalna retencja, czyli zdolność krajobrazu do zatrzymywania wody – w glebie, mokradłach, lasach, dolinach rzecznych czy łąkach – staje się kluczowym mechanizmem obronnym wobec ekstremalnych zjawisk pogodowych.
Nie tylko wały przeciwpowodziowe i betonowe kanały, ale właśnie tereny zalewowe, tereny zieleni miejskiej, zadrzewienia śródpolne, mokradła oraz doliny rzeczne, pełnią istotną funkcję „bezpieczników” w krajobrazie. To one spowalniają spływ powierzchniowy wód, umożliwiają wsiąkanie opadów i przeciwdziałają erozji oraz podtopieniom. Gwałtowne opady – takie, jak te prognozowane w najbliższych dniach – nie są w stanie efektywnie zasilić gleb w wodę, jeśli krajobraz nie ma odpowiedniej pojemności retencyjnej.
Według raportu Fundacji Greenmind „Woda w małym mieście”, duża część polskich miast i terenów podmiejskich została pozbawiona naturalnej retencji poprzez nadmierną zabudowę, uszczelnienie powierzchni i regulację rzek. Tymczasem tylko odbudowa naturalnych zdolności chłonnych krajobrazu – przez renaturyzację rzek, tworzenie polderów zalewowych i zielonej infrastruktury miejskiej – może realnie zmniejszyć ryzyko powodzi i jednocześnie poprawić odporność na suszę.
Właśnie takie działania promuje Nature Restoration Law – przyjęte niedawno rozporządzenie unijne o odbudowie zasobów przyrodniczych. Daje ono państwom członkowskim impuls do odtwarzania mokradeł, lasów, łąk i rzek, a także zobowiązuje do przywracania retencji w zdegradowanych ekosystemach wodnych i miejskich. W kontekście zmian klimatycznych nie jest to już wybór – to konieczność.
Inwestując w przyrodę, inwestujemy w bezpieczeństwo powodziowe. Dlatego NRL = Natura Ratuje Ludzi.
Więcej informacji:
👉 „Ochrona przed suszą i powodzią jest możliwa”
Artykuł autora związanego z Polską Zieloną Siecią o kluczowej roli naturalnej retencji.