Rowerem przez świat. Czy Fundusze Europejskie wspierają infrastrukturę rowerową?

Autor: Krzysztof Kowalik

Jednym z celów funduszy unijnych jest poprawa zrównoważonej mobilności. Rzadko jednak myśli się tutaj o poprawie mobilności rowerowej. Środki, które miały realizować to zadanie, często nie były wydawane wystarczająco efektywnie. Najlepszym wskaźnikiem takich inwestycji jest liczba przybywających rowerzystów. Tak się jednak nie dzieje. Powstało mnóstwo infrastruktury, z której niewiele osób korzysta.

Co zatem należy zrobić, by to zmienić? Wbrew pozorom odpowiedź jest prosta i może wydawać się banalna: sprawić by rowerem można było poruszać się szybciej, wygodniej i bezpieczniej oraz inwestować tam, gdzie będą efekty, czyli jak największa liczba rowerzystów. Co ważne: nie zawsze potrzeba na to wydawania dużych środków.

Dotychczas funduszom unijnym nie udało się zrealizować tych prostych celów. W bieżącej perspektywie finansowej infrastruktura rowerowa w celach transportowych najczęściej jest jedynie uzupełnieniem transportu zbiorowego. Brakuje jednak dedykowanych naborów na działania w zakresie transportu rowerowego. W efekcie nie mamy ani alternatywy dla transportu zbiorowego, ani chętnych do korzystania z powstałych inwestycji.

Rower jest konkurencyjnym środkiem transportu na krótkich odległościach, do ok. 3-4 km (na rowerze elektrycznym dystans ten wzrasta dwukrotnie). Choć wolniejszy od auta, to znacznie szybszy od pieszego. Mało kto jeździ rowerem wyłącznie dla zdrowia lub oszczędności. Ten środek transportu jest po prostu szybszy i wygodniejszy. Podróż rowerem liczona od drzwi do drzwi bywa „krótsza” od podróży autobusem lub samochodem. Przykładowo dwudziestominutowa podróż rowerem może być szybsza niż piętnastominutowa podróż autobusem, czy też samochodem. Wynika to z dodatkowego czasu, jaki należy poświęcić na dotarcie na przystanek autobusowy lub do samochodu i dojazd przed czasem, albo też szukanie miejsca parkingowego. Wzorcowym przykładem może być trasa rowerowa wzdłuż Bystrzycy w Lublinie. Trasa ta nie jest najkrótsza w metrach, jednak jest krótsza w czasie z kilku powodów: brak sygnalizacji świetlnej i wzniesień, dzięki czemu rowerzyści omijają różnice wysokości. Dodatkowo trasa jest bezpieczniejsza, bezkolizyjna i przyjemniejsza dzięki licznej zieleni i nieobecności aut. Co ciekawe, najczęstszym celem podróży rowerowej w miastach są ich centra. Tutaj rowery również mają przewagę nad innymi środkami transportu.

W ramach funduszy unijnych powstał wysyp dróg dla rowerów obok jezdni. Wiele z nich można uznać za niepotrzebne. Przykładowo, gdy ruch na jezdni jest niewielki, droga jest ślepa lub prowadzi do miejsca, gdzie nikt nie pracuje i nie mieszka. Choć prawie każda droga rowerowa podnosi bezpieczeństwo ruchu rowerzystów, to zdarza się jednak, że powstające inwestycje je obniżają. Wystarczy wspomnieć tutaj o odgięciach dróg rowerowych przed skrzyżowaniami. Mogą one wprowadzać w błąd kierowców tym, że rowerzysta wcale nie jeździe na wprost, tylko skręca.

Rzadko zdarza się by z funduszy unijnych powstawały rozwiązania premiujące ruch rowerowy z wykorzystaniem organizacji ruchu. W wielu miejscach wystarczy ruch uspokoić, wyznaczyć kontrapasy, zlikwidować możliwość tranzytu dla samochodów, czy zmienić ulicę dwukierunkową w jednokierunkową z kontrapasem, reorganizując przy okazji parkowanie. Fundusze Europejskie jednak nie uwzględniają tego typu inwestycji.

Kolejnym aspektem są działania miękkie. Polskie miasta rzadko, by nie powiedzieć wcale, prowadzą kampanie zachęcające do jazdy rowerem. Nie chodzi o akcje, w których mówi się, że „rower jest fajny”. Akcje, gdzie mieszkaniec za to, że wsiada na rower dostaje premię. Przykładem takiej akcji może być Rowerowa Wiosna, która zachęca dzieci do dojeżdżania rowerem do szkoły. Wielu pracodawców chętnie organizuje akcje do pracy rowerem, gdzie za dojazd rowerem można dostać np. kanapkę. Naukowcy wskazują, że wyrobienie nawyku trwa średnio ponad 2 miesiące.

Czemu więc nie finansujemy nawyku jeżdżenia rowerem? Dlaczego nie uczymy jak jeździć rowerem? Wielu dorosłych Polaków potrafi jeździć na rowerze, ale już nie wie, jak się nim poruszać w ruchu ulicznym.

Jak zatem mają jeździć rowerem po mieście?