

KLIMADROGA: Ambiwalencja wobec kryzysu klimatycznego i jej kosztowne konsekwencje
Sylwia Mielczarek
Kiedy poziom wody po powodzi błyskawicznie opadł, mieszkańcy Ziemi Kłodzkiej zostali postawieni wobec brutalnej prawdy: skutki kryzysu klimatycznego nie są odległym problemem, o którym czyta się w gazetach. Stały się częścią naszej codzienności.
Wrześniowa katastrofa z 2024 roku zniszczyła domy, zerwała mosty i sparaliżowała życie całych gmin. Szczególnie ucierpiały tutaj Kłodzko, Lądek-Zdrój i Stronie Śląskie. Poza namacalnymi stratami kryły się także inne, mniej widoczne konsekwencje: społeczne, ekonomiczne i psychologiczne, które na długo pozostaną w pamięci ofiar powodzi. Tych problemów można było w pewnym stopniu uniknąć lub ograniczyć ich intensywność – gdyby nie powszechny, ambiwalentny stosunek do kwestii zmian klimatycznych.
Koszt obojętności
Obojętność wobec kryzysu klimatycznego – czy to ze strony władz, czy społeczności lokalnych – ma swoje konsekwencje, które coraz częściej liczone są nie tylko w milionach złotych, ale również w utraconych szansach. Na poziomie lokalnym widzimy, jak lekceważenie problemu latami prowadziło do konkretnych zaniedbań:
- brak inwestycji w systemy retencji wody spowodował, że każda intensywna ulewa przeradza się w zagrożenie powodziowe,
- rabunkowa gospodarka leśna, rozregulowuje stosunki wodne,
- nadmierne betonowanie przestrzeni, zwiększa ryzyko szybkiego spływu wód opadowych, zamiast ich naturalnego wchłaniania przez glebę,
- opóźnienia w realizacji projektów ekologicznych, np. instalacji odnawialnych źródeł energii, albo modernizacji sieci energetycznych, prowadzą do większych emisji gazów cieplarnianych,
- ignorowanie edukacji mieszkańców w zakresie zmian klimatycznych i sposobów radzenia sobie z ich skutkami powoduje brak przygotowania na kryzysy.
Ambiwalentny stosunek do kryzysu klimatycznego to także krótkowzroczność ekonomiczna. Wyraźnie dzisiaj widzimy, że każda złotówka wydatkowana na inwestycje, które nie zapobiegają katastrofom naturalnym, ani nie zwiększają poziomu adaptacji do zmian klimatycznych, w przyszłości wygeneruje ogromne koszty niwelowania skutków tychże katastrof. Wrześniowa powódź dobitnie pokazała, jak wielkie koszty materialne generuje zaniedbanie inwestycji adaptujących środowisko i miasta do zmian klimatu.
Straty społeczne i psychologiczne
Konsekwencje obojętności to nie tylko liczby w budżetach gmin czy raportach strat. To także zmieniająca się rzeczywistość społeczna. Mieszkańcy Ziemi Kłodzkiej, którzy stracili dorobek życia, czują się opuszczeni i bezradni. Wzrasta poczucie nieufności wobec władz i systemu, który nie zadziałał na czas. Wiele osób, które doświadczyły powodzi, zmaga się z traumą i lękiem przed kolejnymi katastrofami. Niektórzy otwarcie mówią, że chcą się wyprowadzić z dotychczasowych miejsc zamieszkania.
Część tych skutków mogła zostać zminimalizowana, gdyby lokalne społeczności i władze wcześniej podjęły działania adaptacyjne, inwestując w systemy retencji wód, zabezpieczenia przeciwpowodziowe, czy też w edukację mieszkańców. Jednak zbyt często brakowało determinacji i konsekwencji. Dyskusje o kryzysie klimatycznym pozostawały jedynie tematem spotkań czy raportów, a nie impulsem do realnych zmian. Niewiele z nich przełożyło się na wprowadzanie zmian, które mogłyby ograniczyć skutki powodzi.
Fundusze unijne – nadzieja na skuteczną zmianę
W obliczu tych wyzwań jednym z kluczowych elementów, które mogą przesądzić o sukcesie adaptacji do zmian klimatu, jest efektywne wykorzystanie funduszy unijnych. W nowej perspektywie budżetowej Unia Europejska przeznacza znaczne środki na działania związane z ochroną klimatu i zieloną transformacją. To ogromna szansa dla takich regionów jak Ziemia Kłodzka, które potrzebują wsparcia w budowie nowoczesnej infrastruktury, zabezpieczeń przeciwpowodziowych czy rozwoju odnawialnych źródeł energii.
Jednak dostępność środków to jedno – kluczowe jest ich mądre wykorzystanie. Aby tak się stało, środki muszą być kierowane przede wszystkim na działania związane z adaptacją do zmian klimatycznych, a nie na inwestycje krótkoterminowe czy prestiżowe projekty. Retencja wody, modernizacja systemów kanalizacyjnych, zielona infrastruktura czy programy edukacyjne powinny być na szczycie listy priorytetów.
Kolejną kwestią jest uproszczenie procedur pozyskiwania funduszy unijnych i wsparcie lokalnych gmin w ich skutecznym wykorzystaniu. Odpowiednie zaplanowanie i zarządzanie środkami może uchronić nas przed powtórką katastrofy z września 2024 roku. Obywateli również zachęcamy do zaangażowania. Kontrolowanie działań i monitorowanie wydatkowania środków publicznych jest naszym prawem i obowiązkiem.
Klimadroga jako wezwanie do działania
Inicjatywą, która ma na celu wezwanie lokalnych władz do działania jest Klimadroga – “KLImatyczna MApa DROGowA, o tym jak oddolnie budować politykę środowiskowo-klimatyczną na poziomie gminnym”. Efektem wspólnych działań między gminami, mieszkańcami oraz mieszkankami Ziemi Kłodzkiej oraz organizacji pozarządowych jest Polityka Klimatyczna Ziemi Kłodzkiej. Jej wyrazem jest m.in. Porozumienie na rzecz klimatu i energii Ziemi Kłodzkiej, będące odpowiedzią na potrzeby, na których należy się skupić, by działania na rzecz walki z powodziami i innymi katastrofami klimatycznymi w regionie stały się skuteczne. Musimy wspólnie podjąć wyzwanie, by Ziemia Kłodzka stała się miejscem odpornym na skutki kryzysu klimatycznego. Polityka Klimatyczna Ziemi Kłodzkiej to nie tylko zbiór idei – to plan, który może zmienić rzeczywistość.
Nie stać nas na dalszą ambiwalencję. Koszty bezczynności są zbyt wysokie – dla nas, dla naszych dzieci i dla przyszłości regionu. Wrześniowa katastrofa była bolesną lekcją. Teraz czas, by tę lekcję wykorzystać i rozpocząć drogę ku lepszej przyszłości. Czas działać – wspólnie i z pełnym zaangażowaniem – aby fundusze unijne stały się narzędziem realnej zmiany, a nie zmarnowaną szansą.